Archiwa blogu

Samba de Janeiro I 19-22.07.2012

Rio de Janeiro: 19.07.2012 – 22.07.2012

Rio z perspektywy miasta to plątanina chaotycznych ulic, gęsto naćkane wieżowce, biura przypominające wielką płytę i wysokie hotele zakrywające popołudniowe słońce nad Copacabaną. Ciężkie, wilgotne powietrze i temperatury osiągające 45 stopni latem.

Natomiast Rio z perspektywy wzgórza Pau do Azucar oraz z Corcovado, gdzie Chrystus przygląda się miastu to filmowa sceneria półwyspów i wysepek wśród błękitu oceanu, co można zobaczyć tu:

http://youtu.be/OPCLxfadNpU

Brazylia to dla nas przede wszystkim ludzie, którzy wydają się wiecznie uśmiechnięci, pogodni, zawsze mają czas na pogawędkę z przechodniem. Sami z siebie nas zaczepiają aby spytać czy nie potrzebujemy podwózki, czy pomóc nam gdzieś trafić. Zagadują w supermarkecie by doradzić które pomidory są najsmaczniejsze. Kochają muzykę, która dociera do nas z przejeżdżających samochodów, otwartych okien i telefonów.

Wybieramy się z naszym kanapowym gospodarzem w piątkowy wieczór podejrzeć jak cariocas (mieszkańcy Rio) świętują weekend. Miejscem spotkań jest dzielnica Lapa, gdzie tłumy stoją na ulicach podrygując w rytmach samby, popijając caipirinię, piwo i inne trunki. Taki hiszpański „botellón”. Potem impreza przenosi się do licznych klubów, popularne są te z muzyką „forró”.

Innego dnia nasz gospodarz zabiera nas na spacer do faveli (brazylijskie slumsy), która znajduje się 500 metrów od jego domu, czyli w jednej z bogatszych dzielnic- Botafogo. Favela nosi nazwę Santa Marta i leży rzut beretem od domu burmistrza. Brazylia to kraj kontrastów… Tutaj Michael Jackson nakręcił teledysk „They don’t care about us” (a częściowo też w mieście Salvador). Budynki od tego czasu niewiele się zmieniły, ale kwestie bezpieczeństwa uległy znacznej poprawie; 3 lata temu oczyszczono favelę z gangów narkotykowych. Patrol policji stoi u podnóża i w środku faveli.

Rio dzieli się na świat faveli i świat poza favelą, nazywany „asfalto” (asfalt). Większość ludzi z faveli pracuje w asfalcie, sprzedając na ulicach czy kelnerując w knajpach. Nie jest tak, że wszyscy chcą się wyrwać z faveli do tego lepszego, asfaltowego świata. Ludzie z wyboru mieszkają tu przez całe życie i nawet jak się dorobią i stać by ich było na zakup małego mieszkanka pod Rio to więź z favelą, gdzie się wychowali, gdzie wszystkich znają z imienia jest tak silna, że niewielu decyduje się ją opuścić. Mówimy tu o spokojnych favelach, nie tych rządzonych przez baronów narkotykowych.

Niedzielne popołudnie w Santa Marta nie odbiega od niedzielnego popołudnia w Warszawie- jedni piją piwko na ławce, inni robią domowe porządki (wysypując cały syf za okno na chodnik obok;), dzieci biegają puszczając latawce. Wolni ludzie, chociaż wybudowany niedawno przez rząd mur, który ma zapobiec rozrastaniu się faveli i kilka kamer zamieszczonych w strategicznych punktach sprawiają, że ci ludzie wciąż nie są traktowani na równi z innymi obywatelami.

Brazylia była dla nas niczym wisienka na torcie w 9-miesięcznej podróży. Stąd lot do Londynu, gdzie przez 2 dni możemy przyglądać się przygotowaniom do Olimpiady oraz rochę odpocząć, a potem już home sweet home!

Na zakończenie chcemy podzielić się z Wami piosenką, która jest hitem w Ameryce Południowej i towarzyszyła nam przez 3 miesiące podróżowania. Oto ona:

http://www.youtube.com/watch?v=hcm55lU9knw