Great Ocean Road I 16 – 21.03.2012

GREAT OCEAN ROAD I DROGA DO ADELAJDY: 16.03.2012 – 21.03.2012

Widok oceanu z Grat Ocean Road zapiera dech w piersiach. Bezkres wody aż po horyzont. Kręta droga o długości250 kmprowadzi wzdłuż oceanu. Pierwszy przystanek na nocleg zrobiliśmy w znanym wśród surferów miasteczku Lorne, które jest idealne na weekendowe wypady z Melbourne.

Zaparkowaliśmy nad samym oceanem i poszliśmy na wieczorną przechadzkę. Spacerując widzieliśmy niepokojące nas znaki drogowe zakazujące spania w samochodzie (kara 100 dolarów). Zaczęliśmy obmyślać strategię na policjantów. Powiemy, że czytaliśmy książkę pod śpiworem to nam chyba uwierzą. Jak nam udowodnią, że spaliśmy, a nie odpoczywaliśmy z przymkniętymi oczyma? Jednak mnogość znaków wzdłuż oceanu dawała do myślenia i za radą Kasi i Adriana z Melbourne odjechaliśmy na wzgórze. Była już 12 w nocy więc wkoło żywej duszy. Stanęliśmy na poboczu drogi, w miejscu gdzie nie było żadnej furtki. Słyszeliśmy, że jak Australijczykom coś nie pasuje to potrafią bezpardonowo nasłać policję nawet na sąsiada, zamiast omówić z nim problem twarzą w twarz. W nocy się przebudzaliśmy, czując się jak złoczyńcy. Śniło nam się porwanie z policją w tle;) Wstaliśmy przed 7 rano i gdy odjeżdżaliśmy ujrzeliśmy 3 kangury przyglądające się nam z odległości10 metrów. Chyba nas pilnowały przez noc i odstraszały strażników prawa.

Po śniadaniu i kąpieli w oeanie ruszyliśmy dalej. Po drodze mijaliśmy śpiące koale na eukaliptusach (zapewne podpite od eukaliptusowego nektaru), króliki i tutejsze jeże. Odwiedziliśmy urokliwą plażę Wreck Beach, gdzie kiedyś rozbił się olbrzymi okręt. Nocowaliśmy na bezpłatnym campingu w Johanna. Australia pod tym względem jest niesamowita, infrastruktura campingowa jest bardzo rozwinięta, z bezpłatnymi campingami oraz toaletami, darmowymi elektrycznymi grillami, czasem trafi się nawet prysznic. Prysznice ponadto są przy głównych plażach. Punkty informacyjne znajdują się w każdym mieście i dają wszelkie możliwe mapy, prognozy pogody  i informacje o campingach.

Kolejnego dnia ujrzeliśmy The Twelve Apostols- wynurzające się z oceanu skały. Kiedyś było ich 12, ale teraz wielka woda zostawiła jedynie 6. Cudo.

Przed Mount Gambier jakiś młody chłopak stoi na poboczu i próbuje złapać stopa. Zatrzymujemy się. Nazywa się Simone, jest z Niemiec, ma 19 lat i podróżuje od roku sam z namiotem po Australii. Nie wygląda na mordercę więc zabieramy go na wspólne campingowanie w Tantanoola. W tej spokojnej i cichej mieścinie poznajemy właściciela pubu- Iana oraz głównego klienta baru- Chapmana- pasterza owiec. Spędzamy wspólnie wieczór przy piwku i spaghetti. Potem Ian zaprasza nas do swojego domu na gorącą herbatę, gdzie siedzimy do 3 nad ranem. Bardzo chciał nas ugościć w swym hotelu, ale się nie złamaliśmy. Ian 7 miesięcy temu porzucił życie księgowego w Adelajdzie, kupił pub na odludziu i jakoś mu się biznes kręci. Głównie dzięki Chapmanowi.

Następnego dnia odstawiamy Simone do Adelajdy i nocujemy u naszego gospodarza z couchsurfingu- Camerona. Podziwiamy jego rodzinę, która akceptuje ze stoickim spokojem tłumy coachsurferów przewijające się przez ich dom, mają gości prawie codziennie. Wieczorem upichciliśmy tortillę dla całej australijskiej rodziny, chyba im smakowała. Mama Camerona jest niesamowicie ciekawą osobą i opowiada nam wiele o Aborygenach i ich dzieciach, które kształci w więzieniu dla nieletnich.

Adelajda ma wysokie budynki w centrum, a wkoło domki, domki i domki. Bardzo ciekawe jest muzeum Migracji. Stan Southern Australia był pierwszym stanem w Australii, który przyznał z powrotem Aborygenom prawo do ich ziemi i jako pierwszy stan zwalczał dyskryminację rasową, płciową, zezwolił na aborcję oraz związki homoseksualne.

Po 2 dniach wyjeżdżamy z Adelajdy.

Posted on 2012/03/25, in Australia and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 4 Komentarze.

  1. Cudnie! Na prawdę, tylko pozazdrościć. Korzystajcie, róbcie zdjęcia i zbierajcie przygody, które, mam nadzieję, nam opowiecie. Całuję!

  2. Australia jest przepiękna, bjutiful..jak mówi nasz rodak od forfitera..
    Zbierajcie dla nas wszystkie ciekawe namiary i miejsca.
    Buziolce,
    partysie

  3. piekne zdjecia i kangurki! juz zalujemy ze z Wami nie pojechalismy!
    buziaki!
    MiM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: