Sajgon’ki I 9 – 11.02.2012

Wietnam, Ho Chi Minh City (Sajgon): 09.02.2012 – 11.09.2012

Wietnam opanowały agencje turystyczne, które są w każdym hostelu i na każdym rogu turystycznych przedmieść. Ofertę mają bardzo szeroką; od jednodniowych wycieczek, wyprawy rowerem, nauki gotowania, po zwiedzanie Angkor Wat w Kambodży czy Kuala Lumpur w Malezji. Trzeba jedynie kupić wycieczkę, bez głowienia się, poszukiwania dworca, a autokar po kolei zbierze turystów po całym mieście. Aby od tego uciec trzeba mieć naprawdę sporo czasu i najlepiej posiadać własny środek transportu. Wszyscy jeżdżą z północy na południe albo odwrotnie, a że kraj jest wąski to co chwile widać te same twarze.

Kupowanie oddzielnie biletów na lokalne autobusy czy pociągi nie tylko wymaga dużo czasu, bo ciężko znaleźć lokalny dworzec, ale jest też sporo droższe w ostatecznym rozrachunku. Zdecydowaliśmy się na otwarty pakiet 4 biletów na turystyczne nocne autobusy pomiędzy Sajgonem a Hanoi (ok.1.900 km).

Pierwsza informacja podawana turystom w Ho Chi Minh to ta o ilości mieszkańców: jakieś 10 milionów i ilości motocykli/ skuterów: pomiędzy5 a7 milionów, w zależności od informatora. Przez ulicę przechodzi się slalomem, powolutku, aby dać kierowcom chwilę do namysłu, z której strony cię ominąć. W komunistycznych Chinach oraz komunistycznym Wietnamie przykuwają wzrok wspólne, grupowe ćwiczenia. W parku w centrum Ho Chi Minh ludzie ćwiczą tai chi, aerobik, tańce, wspólnie spacerują, grają w zośkę, badmintona i inne. Zauważyliśmy jeszcze parę innych podobieństw z Chinami: blokada internetu (znacznie mniejsza ale np. nie działa Facebook), dużo propagandy i czerwonego koloru, dużo uśmiechu i jedzone podobne potrawy (szczurki, pieski i inne).

Z ciekawszych miejsc w Sajgonie i okolicach to oczywiście zobaczyliśmy tunele Cu Chi, gdzie Viet Cong skutecznie obronił się przed imperialistycznym najeźdźcą; muzeum wojny wietnamskiej (tu nazywanej wojną amerykańską) z bardzo ciekawymi i dramatycznymi zdjęciami wojny; Pałac Zjednoczenia (były pałac prezydencki), który w czasach komunizmu jest jedynie muzeum oraz dużą ilość ulic, uliczek, placów i straganów.

Podczas naszej podróży musimy co pewien czas zrobić sobie przerwę na zachodnie, niezdrowe jedzenie, bo ileż można zjeść sajgonek w Sajgonie, ryżu w Indiach czy klusek w Tajlandii? Dlatego w Sajgonie stołowaliśmy się w podróbie Dunkin’ Donuts, o nazwie Donuts Donuts.

Posted on 2012/02/16, in Wietnam and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: