Khmerska stolica i przeprawa do Wietnamu I 6 – 7.02.2012

Kambodża, Phnom Penh i droga do Wietnamu: 06.02.2012 – 07.02.2012

W Phnom Penh spędziliśmy tylko jedną dobę. Przyjechaliśmy o 6 rano nocnym autobusem z Siem Reap. Bus kosztował nas $9/ os i zgodnie z zapewnieniami, opisami i zdjęciami miał być super ekskluzywny, z miejscami leżącymi, dla VIP. Autobus okazał się być całkiem w porządku, miejsca się rozkładały, nie tak bardzo jak na zdjęciach, ale zawsze. Toalety nie było. Klima działała słabo, ale działała. Paru turystów było mniej zadowolonych, gdyż dostali miejsca w ostatnim rzędzie, które się nie rozkładały. Głośne kłótnie, prośby i groźby na nic się zdały – tylko jednego Holendra, który najgłośniej krzyczał, klął i przez 15 min uderzał w siedzenie przed nim (które niestety okupowała Ola) przesunęli do innego autobusu. Najciekawiej zrobiło się na pierwszym przystanku 5 min za miastem, gdzie do pełnego, 30 – osobowego autokaru wsiadło 15 Kambodżan. Na całej długości autokaru obsługa rozstawiła im takie malutkie, plastikowe krzesełka dla dzieci bez oparcia. W sumie współczuliśmy im, że muszą w takich warunkach jechać całą noc i nawet nie zwróciłem ani razu uwagi jednemu panu, który w nocy zasypiając niechcący, acz wielokrotnie dźgał mnie łokciem to w rękę, to w nogę.

Phnom Penh to duże, hałaśliwe miasto, choć z miłymi knajpkami, bulwarem i masą (ponoć fajnych) klubów. W Pałacu Królewskim większość obiektów jest na stałe zamknięta. Nadprogramowy czas mogliśmy poświęcić na rozmowę z młodziutkimi mnichami buddyjskimi, którzy snuli przed nami plany swojej edukacji, poznawania internetu i przyszłego ożenku (oczywiście po opuszczeniu klasztoru). Piesza wycieczka po mieście, odwiedzone muzea i świątynie były jedynie preludium przed wizytą w S-21, byłym więzieniu Czerwonych Khmerów, którzy za czasów Pol Pota zaanektowali budynek szkoły średniej by mieć gdzie praktykować swoje barbarzyńskie metody przesłuchań. Zdjęcia więźniów, przyrządy tortur, cele więzienne jak i gołe ściany tego obozu koncentracyjnego wzbudzają uczucie ogromnego smutku i niezrozumienia.

Z Phnom Penh ruszyliśmy do Wietnamu łodzią, a granicę przekroczyliśmy na rzece. Przed terytorium Wietnamu kapitan naszej łódki zebrał od nas paszporty i zaniósł do pograniczników. Nas na ten czas wysłali do knajpki na obiad i piwo. Po niecałej godzinie odebraliśmy paszporty z wbitym stemplem Wietnamu. Żadnego przeszukiwania, skanowania bagażu, żadnych rozmów po co, dlaczego. Nawet nas celnicy na oczy nie widzieli.

Podczas tej przeprawy poznaliśmy 3 Norwegów, którzy w Phnom Penh spędzili 5 dni, z czego jeden na poligonie wojskowym. Tam za $350 wykupili wspaniałą atrakcję – strzał z prawdziwej bazooki. Jako cel można wybrać np. żywą krowę, ale nasi znajomi wybrali jedynie beczki. Poza tym postrzelali sporo z różnego rodzaju broni ostrą amunicją. Tu również nie zdecydowali się ani na krowę, ani nawet na kurczaki po $5 sztuka, ale celowali do kokosów za $1. Na owym poligonie można również pojeździć i postrzelać czołgiem i to wszystko pod patronatem wojska Kambodży. Nawet wystawiają faktury, tylko nie wiem czy można odliczyć od tego VAT lub wpisać w koszty uzyskania przychodu…

Na koniec zagadka. Jaka walutę wypłaca bankomat Kambodży??? Nie, nie jest to ich pieniądz, czyli riel. Bankomaty wypłacają amerykańskie dolary, które z uwagi na dużą inflację ich rodzimej waluty, są najskuteczniejszym środkiem płatniczym.

 

Posted on 2012/02/14, in Kambodża, Wietnam and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 2 Komentarze.

  1. Widzieliście w PP ambasade Korei Pln? Propaganda razy 1000. Towarzysz Kim jest naj. W maju to jeszcze stary Kim byl na plakatach/zdjeciach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: