Incredible India

Niesamowite Indie: 13.12.2011 – 15.01.2012

W przewodnikach przeczytasz, że Indie można kochać albo nienawidzić, ale nikt nie pozostaje wobec nich obojętny.  I tak właśnie jest. Z jednej strony denerwujesz się gdy w wielu miejscach chcą Cię naciągnąć. Jesteś przecież milionerem, skoro stać Cię na bilet lotniczy do Indii. Sytuacji tego typu na naszej drodze było wiele:

  • Taksówkarz nie zawiezie Cię do twojego hostelu, tyko do tego, gdzie dostanie prowizję.
  • Ustalasz cenę podwózki rikszą na 20 rupii gdyż dystans to jedynie2 kilometry. Kierowca dowozi Cię w środku nocy do hostelu i mówi, że musisz zapłacić200, anie 20 rupii. Odpowiadasz, że w takim razie zadzwonisz na policję, na co on odjeżdża wściekły.
  • Pan w jakiejś świątyni, niby zwykły zwiedzający, zaczyna Ci opowiadać historię tego przybytku i po 3 minutach żąda zapłaty 200 rupii za tekst, który przeczytasz w przewodniku.
  • Pani sprzątaczka w innej świątyni wskazuje Ci miejsce, z którego możesz lepiej przyjrzeć się rzeźbie i za to jedno zdanie też żąda zapłaty.
  • Weź kwiatek i puść go na rzece, pani zapewnia, że to nic nie kosztuje. Jeśli tak zrobisz, poprosi o 100 rupii za sztukę.
  • Oglądasz w Varanasi święty obrządek kremacji w skupieniu, gdy podchodzą do Ciebie kolejni naciągacze tłumacząc cały proces. Niby pracują w domach starców, gdzie staruszków nie stać na zakup specjalnego drewna do kremacji, które kosztuje fortunę. Wciskają Ci, że masz szansę zrobić dobry uczynek i pomóc staruszkom ofiarowując darowiznę, najchętniej w wysokości kilku tysięcy rupii, drewno na stos jest przecież takie drogie…
  • Płacisz za przejazd lokalnym autobusem, wrzucają Twój bagaż na dach brudząc go niemiłosiernie. Jak dojeżdżasz na miejsce żądają zapłaty za zdjęcie bagażu, jedyne 20 rupii od sztuki. Jak nie zapłacisz to nie chcą ci go oddać.  Jest to opłata obligatoryjna, ale tylko dla nie-Hindusów. Wiesz, że nie ma takich oficjalnych opłat i próbują Cię oszukać, mimo że i tak pewnie zapłaciłeś drożej za podróż jako nie-Hindus. Skończy się kłótnią i zrzuceniem bagażu.
  • Biura podróży udające oficjalną informację turystyczną, które wciskają wycieczki i opowiadają nieprawdę np.: „Dziś jest bardzo duża mgła i pociąg albo nie odjedzie, albo będzie bardzo opóźniony. Na szczęście mamy kierowcę, który może Was zawieźć te250 kmza niewielką kwotę…”

Takie przykłady można długo mnożyć. Sprawa estetyki dla wrażliwych kobiet też może być ciężka do zniesienia. Brud i śmieci walające się po ulicach, fetor fekaliów w niektórych miejscach sprawiają, że odechciewa Ci się jeść przez cały dzień. I jeszcze żebracy wchodzący na przystankach do pociągu niższej klasy, łapiący Cię za rękę i nie puszczający póki im czegoś nie dasz.

Z drugiej strony to jednak w Indiach możesz poczuć się znów jak małe dziecko, które nie utraciło zdolności dziwienia się światem. Tu każdy dzień jest inny. Codziennie coś Cię zaskoczy, nigdy się nie nudzisz. Kozy w sweterkach, małpy i szczury odprowadzające Cię na pociąg i czekające grzecznie między pasażerami na peronie. Krowy i woły wchodzące Ci w drogę. Wychudzone, ale kochane psy i koty, które wyłapią Ci karalucha spod nóg.

Nacieszysz się zróżnicowanymi wegetariańskimi potrawami, które je się dłonią, a nie sztućcami. Jedz jednak tylko prawą ręką, gdyż lewa jest uznawana jako brudna, służy do obmywania się po czynnościach fizjologicznych, nie używa się w wielu miejscach bowiem papieru.

Zadziwisz się gdy w Kalkucie krzycząc z drugiego końca ulicy zaproponują Ci haszysz, w Varanasi opium, a w kolejnych miastach marihuanę i inne dopalacze.

Gdzie indziej będziesz czuć się jak gwiazda filmowa? Tutaj każdy się Tobie przygląda, chce podać Ci rękę, czasem Cię dotknąć, zrobić sobie razem zdjęcie. Hindusi są otwarci, często chcą poznać obcokrajowców. Wypytują się Ciebie o wszystko; skąd jesteś, czemu zwiedzasz Indie, czy masz rodzinę, a czy lubisz Indie, a poco, a na co, itp. itd.  I wtedy zapominasz o tych  wszystkich naciągaczach, którzy chcieli Cię dziś oszukać. To bieda wymusza u wielu brak skrupułów. Komunikacja nie stanowi najmniejszego problemu, w końcu to była brytyjska kolonia. Ludzie potrafią być niesamowicie mili, pomocni, bezinteresowni. W Indiach można przeprowadzić bardzo sympatyczną i ciekawą rozmowę z niemalże każdym: kierowcą taksówki, przypadkowym przechodniem, poznaną osobą podczas podróży, dyrektorem państwowej firmy czy prezesem korporacji. Niespodziewanie otrzymujesz od nich prezenty i zaproszenie do domu.

Martwisz się bo Twój pociąg się spóźnia 3 godziny? Ciesz się, to przecież bardzo krótko. Opóźnienia 20godzinne nie należą do rzadkości.  Jesteś w Indiach, tu dosłownie wszystko się może zdarzyć.

I ostatni przykład „Incredible India”

 Pyta nas Hindus o wyglądzie raczej playboya:

– A kim jesteście dla siebie?

– Małżeństwem

– Małżeństwem z miłości czy zaaranżowanym?

– Z miłości

– U nas małżeństwa z miłości są nieudane, tylko zaaranżowane przez rodziców są dobre i trwałe. Rodzice są bardziej doświadczeni i oni mi znajdą najlepszą kandydatkę na żonę.

– Ale poznasz ją przed ślubem?

– Niekoniecznie. Zobaczę jej zdjęcie i jak mi się spodoba to się ożenię

– Ale nie poznasz jej osobiście?

– Może porozmawiamy na wspólnym rodzinnym obiedzie i przez 10 minut będę z nią sam na sam.

– Ale czego się dowiecie o sobie w 10 minut?

– Zapyta się mnie gdzie pracuję, ile zarabiam i jakie mam hobby

– Ale przecież w dniu ślubu nie będziesz jej kochać?

– To prawda, ale po ślubie ją pokocham, my Hindusi się łatwo dopasowujemy

– A jeśli jednak jej nie pokochasz?

– Pokocham, rodzice znajdą mi taką, którą pokocham. Wybiorą z tej samej kasty, klasy społecznej, o podobnych zainteresowaniach więc nie będzie między nami konfliktów

– A jak ją znajdą?

– Przez swoich znajomych albo agencję pośrednictwa.

– A jeśli jednak jej nie pokochasz?

– To się bardzo rzadko zdarza. Ale można się rozejść. Tylko że wtedy kobieta będzie takim wyrzutkiem, nikt jej już nie będzie chciał więc ona i tak nie będzie chciała się rozejść. U nas prawie nie ma rozwodów.

Posted on 2012/01/26, in Indie and tagged , , . Bookmark the permalink. 14 Komentarzy.

  1. Kasia i Pablo

    kocham Indie 😉

  2. super podsumowanie, a rozmówka na końcu rozbawiła mnie do łez 🙂 Nie wiem, które z Was to pisze, ale ma naprawdę niezły talent 🙂

  3. to pisze samo zycie…

  4. Krzysztof(L)

    z tym naciąganiem turystów to wydaje mi się że to żadna specyfika Indii-wszędzie na świecie podobnie to wygląda-czy nad naszym Bałtykiem,czy w krajach arabskich,każdy chce zarobić na turystach i tyle…

    • I tak i nie. To prawda że wszędzie chce się zarobić na turystach, ale są bardziej i mniej uczciwe sposoby. To że w krajach arabskich cena wyjściowa jest kosmiczna, czy nad Bałtykiem dadzą Ci kebaba z mała ilością kurczaka to coś innego. Tam próbują Cię naciągnąć, ale rzadziej oszukać. Ja przynajmniej nie spotkałem się nigdzie indziej z takim natężeniem i rozmaitością przekrętów. Czy za wskazanie drogi w Polsce ktoś kiedyś żądał zapłaty?

      • Zgodzę się z tym, że tak jak to opisujecie to natężenie wydaje się nieporównywlane z innymi miejscami, aczkolwiek mógłbym podać wiele podobnych przykładów naciągania z Ukrainy a konkretnie Krymu – np. zdjęcia ze zwierzątkami, których bardzo się nie chce, a miejscowi mimo wielokrotnych odmów i prób ucieczki potrafili i tak położyć zwierzę na ramieniu turysty gdy na chwilę się zagapił i przestał się opędzać, następnie wyrwali z ręki aparat, robili 2-3 zdjęcia i żądali za to zapłaty, a jak się nie chciało to otaczali i nie dali odejść (więc nie było wyboru). Albo naganiacze na kwatery – za pokazanie kwatery na którą dowozili Moskiwczem „absolutno biezpłatno” w drodze wyjaśniali, że jednak jak się nie zdecydujesz to trzeba im będzie zwrócić za benzynę i fatygę jakąś kosmiczną kwotę. Co do krajów arabskich to moja ulubiona historia kolegi z Egiptu, gdzie za każdą czynność trzeba było płacić „łan dala” – np. za wstawienie bagażu z ziemi do bagażnika w autobusie czy za podanie „bezpłatnego” drinka w barze hotelowym 🙂 także bywa różnie i nie tylko w Indiach chcą naciągać. Pewnie też dużo zależy od przypadku, szczęścia i ludzi na jakich się trafi.

      • okej okej. Zgadzam sie ze wszedzie jest duzo pomyslowych naciagaczy, ale w Indiach jakos bardziej rzucali sie oni w oczy. Moze dlatego ze w tym kraju zyje ponad 1,1 bln ludzi, wiec statystycznie jest wieksza szansa trafienia na cwaniaka 🙂 Podalismy tylko czesc przykladow, ktorych bylismy swiadkami.
        Natomiast w Indiach nie mielismy zadnej sytuacji stresowej/ silowej. Nawet jak nie dawalismy sie naciagnac, to interlokutor nie wsciekal sie na nas, tylko odchodzil mniej lub bardziej usmiechniety. To bylo bardzo pozytywne – nie bylo otaczania nas przez miejscowych jak to Kamil miales na Krymie. Natomiast w Tajlandi za „nie danie sie oszukac”, zostalem zaatakowany i podrapany przez Tajke, ale o tym w kolejnych wpisach.

  5. Bardzo ciekawy kraj, dużo skrajności i kontrastów. Zapraszam do siebie: http://www.skrzats.wordpress.com

  6. … mama Naxi na was krzyczy i pluje, Tajka gryzie i drapie…co dalej 😉

  7. A propos dyskusji o naciąganiu to mam wrażenie, że płn Indie się w tym specjalizują, a na południu nuda panie, nic się nie dzieje, zero przygód. A może to sami turyści, których na północy jest znacznie więcej, to taki X-factor i wywołują zamieszanie ;-).

    Polecam te notką o naciągactwie w Indiach:

    akapit (..)”Dlaczego turysci nie chcą rozmawiac z Hindusami?” (..)
    http://wdrodze.blog.pl/20041109-jaipur,8594385,n

    • 🙂 super wpis i rzeczywiscie oddaje sedno sprawy. Choc my spotkalismy bezinteresownych Hindusow, ktorzy rzzeczywiscie chcieli sie z nami napic herbaty czy piwa. Nie da sie generalizowac. Prawda jest tez taka, ze znaczna wiekszosc Hindusow (pewnie ponad 99%) w ogóle się nami nie interesuje i mamy niezmiernie małą szansę, aby ich poznać. Na swojej drodze turyści zazwyczaj poznają tych, którzy niestety chcą ubić jakiś interes.

  8. Krzysztof(L)

    Marcin w razie czego mów że znasz Grubego z Powiśla 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: