Gliniana Armia I 15-17.11.2011

Prowincja SHAANXI

XI’AN 15.11.2011 – 17.11.2011

Xi’an jest 5 milionowym miastem, również byłą stolicą Chin, gdzie lwia część samochodów jeździ po wyznaczonych  pasach. Jest bardzo nowoczesne i eleganckie. Pełno tu galerii handlowych, a z drugiej strony widać klimatyczną starówkę i dzielnicę muzułmańską z kebabami, daktylami i chałwą.

Do Xi’an przyjechaliśmy w jednym celu- aby zobaczyć Terakotową Armię. Armia, którą odkryli niecałe 40 lat temu wieśniacy kopiący studnię, robi kolosalne wrażenie na żywo. Można oglądać tysiące żołnierzy zakopanych pod ziemią, aby strzegli grobu pierwszego cesarza, który zjednoczył Chiny- Qin Shi Huanga. To niesamowite, że żołnierze przetrwali pod ziemią ponad 2000 lat i dopiero niedawno zostali odkryci w tak dobrym stanie. Żołnierze i ich konie są naturalnych rozmiarów. Każdy ma inną, spersonalizowaną twarz odzwierciedlającą konkretnego wojownika. Pierwotnie wszyscy byli w kolorze. Wykopaliska nadal trwają i pozostaje tam jeszcze bardzo wielu żołnierzy czekających na wydobycie na światło dzienne – moze wiec jest to miejsce polskich archeologow, Robert? Chińczycy nazywają Armię Terakotową kolejnym z cudów świata.

W Xi’an zamówiliśmy kluski na chybił trafił z menu napisanego ręcznie bez żadnych obrazków, z cenami po chińsku. Kluski okazały się być z mięsem, które dziwnie smakowało co niezdrowo uruchomiło naszą wyobraźnię. Zjedliśmy po misce popijając 2 herbatkami i 2 piwami. Gdy płacąc rachunek okazało się, że cały obiad z napojami kosztował nas na dwie osoby 21 yuanów (10 złotych) to uznaliśmy, że był jednak bardzo smaczny.

 Z Xi’an, nauczeni doświadczeniem i zaopatrzeni w zupki chińskie, wsiedliśmy do nocnego pociągu jadącego do Chengdu.

Wiedzieliśmy, że w Chengdu zabawimy bardzo krótko, niecałą dobę w oczekiwaniu na samolot więc zastanawialiśmy się co zwiedzić. Wtem dostaliśmy znak z niebios gdyż na dolnej pryczy ujrzeliśmy pandę, z której słynie miasto Chengu. Po głębszej analizie okazało się że panda była niską, tęgą Chinką (podejrzewamy, że była w ciąży), której wygląd i zachowanie nas bardzo zmyliło. Panda – Chinka całą drogę wcinała bambusa (w pociągach często sprzedają bambusy), głośno odgryzając korę, a potem przez całą drogę (jechaliśmy 16h) coś jadła (bambusy, owoce, zupki chińskie, ryżową potrawkę, wołowinę i inne specjały), z krótkimi przerwami na drzemkę.

Posted on 2011/11/26, in Chiny and tagged , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Armia robi wrażenie na zdjęciach, ale na żywo pewnie jeszcze większe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: