London calling | 03.11.2011 – 05.11.2011

W Londynie byliśmy już wiele lat temu. Od tamtego czasu niewiele się jednak zmieniło. Big Ben i Buckingham Palace stoją na swoim miejscu, jedynie przybyło Polaków, których słyszeliśmy na każdym kroku. Polska przedsiębiorczość kwitnie; widzieliśmy mnóstwo delikatesów z polskimi przysmakami, polskie bary, przekazy pieniężne i inne usługi.

Powłóczyliśmy się dwa dni po tym tętniącym życiem mieście zajadając się fish&chips i kilkakrotnie uciekając przed deszczem. Nie spotkaliśmy żadnych rabusiów, gdyż Ci muszą się mieć na baczności:

Mijaliśmy angielskich „oburzonych” oraz walczących o pokój na świecie hippisów. Widzieliśmy rozdanie dyplomów uniwersyteckich dla hinduskich absolwentów- dziwne, że koniec roku obchodzą na początku listopada:

Spotkaniem przy Cider’ach ze świeżo upieczonymi małżonkami O’Neil zakończyliśmy nasz pobyt w „city”.

Last but not least – serdeczne podziękowania dla naszego londyńskiego gospodarza za wikt i opierunek.

5 listopada 2011 ruszyliśmy na podbój Chin.

Posted on 2011/11/11, in Anglia. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: